Dziś poszłam do San Franpanfu do restauracji. Bardzo lubię tam chodzić ze względu na pyszne jedzenie i miłą obsługę. Zmierzając dalej w stronę restauracji, przeszłam między sklepem z pamiątkami a sklepem zoologicznym. Nagle w przejściu z miasta do San Franpanfu potknęłam się o coś i upadłam. Nabiłam sobie wielkiego guza na ręce. Na szczęście nie okaleczyłam się tak bardzo. Gdy podniosłam się (A trochę to trwało z powodu bólu) zobaczyłam coś o co się przewróciłam. Była to wielka książka.
Oczywiście zrezygnowałam z dalszej wędrówki do restauracji, a poszłam do chatki by zobaczyć rany a także pooglądać tę dziwną książkę.
Gdy już wróciłam do chatki, nakleiłam sobie plaster na nogę i zrobiłam zimny okład na ręce( z powodu guza).
Jak skończyłam już siebie opatrywać, podeszłam do książki którą położyłam na kanapie.
Zabrałam ją do rączek i zaczęłam oglądać. Po paru minutach okazało się że to album z zdjęciami... Maxa & Elli! Oczywiście dodam zdjęcia które zrobiłam.
Po tym wydarzeniu umieściłam w gazecie ogłoszenie o zgubieniu albumu. Max i Ella odebrali go, ale niestety w Pandomilicji. Więc nie miałam okazji z nimi porozmawiać.
Ale to nie wszystko! Gdy przyszłam potem do domu dostałam od Pandolistonosza pana Wirka czekoladki a do nich dopisek "Max i Ella".
Dobrze rozpisałam się. Teraz dam wam zdjęcia:

Troszkę niewyraźne ale mój Aparat Pandograficzny jest troszkę zepsuty przez mojego woobysia i bolisia!
Reporterka Agusia9
P.S.:Kliknij, a pojawi się w lepszym formacie!
Related Article:

Marcin 




















4 komentarze:
Ładny albumik i ciekawy post...
Dziekuję ;)
:):):):):):)
Noom , super album
Prześlij komentarz